Rozwód zaprowadził mnie na wakacje do Pattaya z bratem. Poznałem tam Nat, samotną matkę, która straciła partnera, zanim urodziła się jej córka. Zakochałem się, zacząłem dorabiać wieczorami jako kurier rowerowy, żeby ją utrzymać, a kilka miesięcy później oświadczyłem się jej na lotnisku w Bangkoku. Dziś jesteśmy małżeństwem od czterech lat i mieszkamy w Londynie.
Graham, 51-letni Szkot, przyjechał do Tajlandii pierwszy raz w wieku 32 lat, na wakacje po długim rozstaniu. W barach na Koh Samui poznał Dao, kobietę, z którą później się ożenił. Dziewiętnaście lat, tajski ślub i wybudowany w Isanie dom później, żyje otoczony jej rodziną i niczego by nie zmienił.
Conor, 44-letni Irlandczyk, spędził miesiące na wideorozmowach z Ning, 26-letnią Tajką z Samut Sakhon, zanim poznał ją osobiście. Związek przetrwał strach przed ciążą i wyznanie, które on ukrywał od początku: był żonaty i miał troje dzieci. To, co odkrył o niej później, zmieniło wszystko.
Miałem 60 lat, gdy Kop, 37 lat młodsza ode mnie, zabrała mnie na ślub swojej kuzynki do wioski w Isanie. Poznałem jej rodziców, spałem osobno z szacunku dla zasad rodziny i przeżyłem tradycyjny tajski ślub, wraz z posagiem, czując się, przez kilka godzin, częścią rodziny, którą ledwo znałem.
W wieku 52 lat poleciałem do Tajlandii, żeby osobiście poznać Chompoo, moją dziewczynę z Messengera, z większymi wątpliwościami niż entuzjazmem. Między prośbami o pieniądze, złotą bransoletką a rachunkiem za odebranie mnie z lotniska, prawie zarezerwowałem lot powrotny do Auckland. Prosta próba, poproszenie jej o zwrot pieniędzy, zmieniła wszystko, co o niej myślałem.
Świeżo po rozwodzie poleciałem do Bangkoku z podrobionym Rolexem za 40 dolarów kupionym podczas przesiadki w Nowym Jorku. Między barami a powściągliwą kobietą, która stawiała tylko jeden warunek, żeby zobaczyć się znowu, ta podróż zostawiła mi dwie niezapomniane noce, lekcję o zaufaniu i żadnego zamiaru zabierania następnym razem prawdziwego zegarka.
W 2005 roku, ze złamanym sercem i świeżo wypłaconą pożyczką studencką, poleciałem na tydzień do Bangkoku, żeby leczyć się nadmiarem. Wróciłem jeszcze dziewięć razy przed trzydziestką. Podczas jednej z tych podróży, na Koh Samui, poznałem kobietę, z którą dziś mieszkam w Anglii i z którą mam dwie córki.
W wieku 39 lat australijski podróżnik, stały bywalec Tajlandii, poznał dziewczynę, grając w bilard w barze w Pattayi. Dziesięć idealnych dni, turniej golfowy w Indonezji, wizyty u rodziny w Isanie. Wszystko dobrze, dopóki sześć miesięcy rozłąki spowodowanej pracą nie ujawniło, że szkocki chłopak, którego rzekomo zostawiła, nigdy tak naprawdę nie odszedł.
Ryan, 38-letni Amerykanin, mieszka na Phuket ze swoją tajską dziewczyną od niemal roku, gdy jej młodsza siostra zadaje mu pytanie, które odbiera mu mowę: dlaczego to jej siostra znalazła go pierwsza. Za tym pytaniem kryje się coś, czego nie spodziewał się odkryć o tej rodzinie.
W wieku 55 lat, po cichym rozwodzie, mężczyzna zakłada profil na TrueMatchAsia bez żadnych oczekiwań. Poznaje tam 27-letnią Tajkę, z którą przez miesiące rozmawia niemal codziennie, aż w końcu leci do Bangkoku, żeby poznać ją osobiście. Historia o tym, co naprawdę podtrzymuje związek, gdy nikt nie patrzy na liczby.
Używamy Google Analytics, aby zrozumieć, jak korzysta się ze strony, i ulepszać nasze treści. Nie włączamy żadnych plików cookie, dopóki ich nie zaakceptujesz.
Dowiedz się więcej
Zarządzaj ustawieniami cookie
NiezbędneZawsze aktywne
Niezbędne do zapamiętania Twojego wyboru dotyczącego plików cookie. Zawsze aktywne i nie wymagają zgody.
Analityka
Google Analytics pomaga nam zrozumieć w zagregowanej formie, jak korzysta się ze strony. Domyślnie wyłączone.
Reklama
Używane do personalizacji i mierzenia skuteczności reklam. Obecnie nie wyświetlamy reklam — wejdzie to w życie tylko wtedy, gdy zaczniemy je wyświetlać.