#Wdowieństwo

Wdowieństwo pojawia się jako punkt wyjścia w kilku naszych historiach: mężczyźni i kobiety, którzy stracili partnera i w pewnym momencie pojechali do Tajlandii, nie spodziewając się znaleźć niczego podobnego do miłości. To opowieści inne niż pozostałe, bo nie wynikają z nowości ani przygody, lecz ze straty, co zmienia ton wszystkiego, co następuje później. Wiele z tych historii rozgrywa się na Koh Samui lub w innych kurortach wakacyjnych, gdzie ktoś szukał po prostu wytchnienia, a skończył odbudowując całe swoje życie w sposób, którego nie planował.


Historie z tagiem #Wdowieństwo

Okładka: Przez cztery miesiące jadłem sam w jej budce z makaronem co wieczór. Kiedy w końcu zaczęliśmy rozmawiać, jej dzieci już zdążyły uznać, że jestem problemem.

Przez cztery miesiące jadłem sam w jej budce z makaronem co wieczór. Kiedy w końcu zaczęliśmy rozmawiać, jej dzieci już zdążyły uznać, że jestem problemem.

James, 60-letni owdowiały Szkot, przechodzi na emeryturę w Hua Hin ze względu na golf i zaczyna jadać kolacje co wieczór w tej samej budce z makaronem przy nabrzeżu. Cztery miesiące zajmuje mu zamienienie więcej niż dwóch zdań z Nok, właścicielką, i dużo dłużej zdobycie zaufania jej dzieci, które słyszały już zbyt wiele historii o emerytowanych farangach takich jak on.

Okładka: Pojechałem do Pattaya, żeby zapomnieć o rozwodzie. Skończyło się oświadczynami na lotnisku w Bangkoku.

Pojechałem do Pattaya, żeby zapomnieć o rozwodzie. Skończyło się oświadczynami na lotnisku w Bangkoku.

Rozwód zaprowadził mnie na wakacje do Pattaya z bratem. Poznałem tam Nat, samotną matkę, która straciła partnera, zanim urodziła się jej córka. Zakochałem się, zacząłem dorabiać wieczorami jako kurier rowerowy, żeby ją utrzymać, a kilka miesięcy później oświadczyłem się jej na lotnisku w Bangkoku. Dziś jesteśmy małżeństwem od czterech lat i mieszkamy w Londynie.


Zobacz także

Zobacz więcej