Okładka: Trzynaście lat z rzędu wracałem do Pattaya. W trzecim barze na Soi Honey poznałem Jib.

Trzynaście lat z rzędu wracałem do Pattaya. W trzecim barze na Soi Honey poznałem Jib.

W skrócie

Holender w wieku 42 lat zaczął jeździć do Pattaya w 2010 roku i nie przestawał wracać co styczeń. W 2022 roku, w barze na Soi Honey, poznał Jib z Isanu. Dwa lata później kupił działkę dla jej rodziny, doskonale zdając sobie sprawę, co to oznacza.

Jestem Holendrem, miałem 42 lata, byłem dwa lata po rozwodzie i wlokłem się przez życie z garścią randek, które donikąd nie prowadziły, gdy dwaj koledzy z pracy regularnie odwiedzający Tajlandię zaproponowali mi, żebym się przyłączył. Będąc singlem, pomyślałem, czemu nie.

To było w 2010 roku i nie wiedziałem o tym kraju kompletnie nic.

Chłopaki zabrali mnie prosto na Soi 6 w Pattaya i omal nie wypadły mi oczy z orbit. Pamiętam, jak stałem na środku ulicy, z walizką wciąż w ręku, bo nawet nie zdążyliśmy zajrzeć do hotelu, nie wiedząc, gdzie najpierw patrzeć wśród tylu neonów i takiego hałasu. Pierwszy wyjazd, kompletny nowicjusz, i gdyby nie oni tłumaczyli mi, jak to wszystko działa, które bary są warte uwagi, jak targować się o tuk-tuka, kiedy po prostu uśmiechnąć się i iść dalej, wpakowałbym się w niezłe kłopoty.

Zignorowałem ich radę, żeby nie jeść tajskiego jedzenia codziennie, i piątego dnia leżałem w łóżku, nie mogąc się ruszyć, z gorączką i zepsutym żołądkiem, przeklinając każde ostre danie, które z takim entuzjazmem zamawiałem tamtego tygodnia. Dziewczyna z hotelowej recepcji, która widziała mnie przechodzącego każdego ranka w coraz gorszym stanie, zlitowała się i załatwiła mi lekarstwa z apteki na rogu, nawet o to nie prosząc. 48 godzin później byłem już na nogach, nadrabiając stracony czas, wdzięczny i gotów odbić sobie dni spędzone w łóżku.

Zignorowałem też zasadę trzech dni, o której chłopaki tyle mi mówili. Poznałem kobietę w jednym z tamtejszych barów i przez dziesięć dni z rzędu cieszyłem się jej towarzystwem, jedząc razem kolacje każdego wieczoru i spacerując po nocnym targu, gdy upał wreszcie trochę zelżał. Była błyskotliwa, zabawna, naprawdę czuła, z tych osób, na jakie nie spodziewasz się trafić podczas pierwszego takiego wyjazdu. W końcu powiedziałem jej, że chcę spędzić resztę wakacji z przyjaciółmi, którzy w końcu przyjechali ze mną, i pożegnaliśmy się w dobrych stosunkach, bez żadnych dramatów ani obietnic, których żadne z nas nie zamierzało dotrzymać.

Wracałem co roku w styczniu przez wiele lat, jak ktoś, kto ma na stałe wpisany w kalendarz termin, którego nie zamierza opuścić. Każdy wyjazd lepszy od poprzedniego. Kambodża z dziewczyną, którą poznałem w barze w Pattaya, przekraczanie granicy autobusem z jedynym zamiarem zobaczenia świątyń i zostanie tam prawie tydzień dłużej niż planowałem. Full Moon Party na Koh Samui, farba fluorescencyjna na całym ciele i wschód słońca na plaży, który wciąż pamiętam wyraźnie. I noc, gdy poznałem oszałamiającą kobietę w 7-Eleven o północy, gdy wszedłem tylko po wodę po długim wieczorze. Pattaya wciąż produkowała takie chwile, jedna po drugiej, rok po roku, a ja nigdy się tym do końca nie znużyłem.

Udało mi się spędzić trzy tygodnie w Pattaya na początku 2020 roku, tuż przed nadejściem lockdownu, nie mając pojęcia, co nas wszystkich czeka. Poznałem kobietę z Bangkoku o imieniu Pom, zabrałem ją ze sobą do Pattaya na kilka dni, a ona uwielbiała jeść, spać i imprezować, dokładnie w tej kolejności, bez żadnych komplikacji ani dodatkowych wymagań, i nie mogłem jej niczego zarzucić.

Odwiozłem ją z powrotem do Bangkoku i poleciałem do domu, a wtedy świat nagle stanął w miejscu. Zostaliśmy w kontakcie przez Line przez całą pandemię, sporadyczne wiadomości, które z czasem stawały się coraz rzadsze.

Wróciłem w 2022 roku, tym razem na sześć tygodni, ale Pattaya wciąż była mocno ograniczona. Maseczki wszędzie, bary zamykały o dziewiątej, Walking Street było całkowicie zamknięte.

Spotkałem się z Pom na kilka dni i złapałem COVID, mimo że przez całe dwa lata w domu nosiłem maseczkę. Pierwsze dwa dni tego etapu podróży spędziłem na Koh Phi Phi, zamknięty w pokoju hotelowym, nie mogąc wyjść.

Poczułem się lepiej trzeciego dnia. Wróciłem do Pattaya i normalne życie wróciło, jakby nic się nie stało.

Ostatnich dziesięciu dni tego wyjazdu wracaliśmy piechotą z plaży, gdy zaproponowałem inną trasę, przez Soi Honey, tylko żeby trochę zmienić widok.

Wróciłem tam tego samego wieczoru, z czystej ciekawości, bez żadnych konkretnych oczekiwań, i w trzecim barze, do którego wszedłem, zobaczyłem dziewczynę siedzącą samotnie z telefonem, nieprzejmującą się nikim wokół, nawet innymi klientami, którzy wyraźnie próbowali zwrócić jej uwagę. Poprosiłem, żeby podeszła się czegoś napić, trochę na defensywie, bo mogła mnie spławić, i słusznie, po tylu latach oglądania, jak to wszystko działa. Miała na imię Jib, 29 lat, była z Isanu, i powiedziała mi, bez większego dramatyzowania, że jest w Pattaya dopiero od trzech tygodni, po zakończeniu dziesięcioletniego związku, który mocno ją poturbował.

Słyszałem tę samą historię ze sto razy przez te wszystkie lata, ale dokładnie przejrzałem jej profile w mediach społecznościowych przez kolejne godziny, i jej oś czasu potwierdzała wszystko, wpis po wpisie.

Następnego wieczoru wyszliśmy z jednym z moich przyjaciół i jego dziewczyną, i cała czwórka świetnie się bawiła, wśród śmiechu i paru kolejek za dużo.

Ostatni tydzień spędziliśmy razem, w tym cztery noce na Koh Samet, praktycznie pustym przez COVID, prawie bez turystów i hałasu, tylko szum fal i jakiś plażowy pies przechodzący od czasu do czasu obok bungalowu. Dwa bungalowy na plaży pięć metrów od wody za 300 batów za noc, z moskitierą z dziurą tuż nad poduszką, ale na tym etapie już nam to nie przeszkadzało. Niesamowite, prawdę mówiąc, jedna z tych rzeczy, które zdarzają się tylko wtedy, gdy cały świat stoi na głowie.

Nigdy wcześniej nie pozwoliłem żadnej dziewczynie odprowadzić się na lotnisko. Tym razem tak. Płakała, i tak to wyglądało, z tym uciskiem w żołądku, którego nie spodziewasz się poczuć po zaledwie kilku tygodniach.

Wróciłem sześć tygodni później i wynająłem kondominium w Jomtien, z dala od całego życia nocnego, właśnie po to, żeby zobaczyć, jak naprawdę się dogadujemy bez Pattaya i wszystkich jej rozrywek dookoła, tylko my dwoje i mała kuchnia z dwiema ledwo działającymi palnikami.

Gotowała tajskie jedzenie codziennie, dania, których nazw nawet jeszcze nie znałem, świetnie się bawiliśmy, bez żadnych dramatów ani kłótni o głupoty. Poprosiłem, żeby została moją dziewczyną, gdy wrócę do domu, pewnego popołudnia, siedząc na balkonie kondominium, patrząc na przejeżdżające ulicą motocykle. Nie mogłem uwierzyć, że to robię, po tylu latach ostrożności, ale tak się stało, powiedziane i zrobione, bez dalszego zastanawiania się.

Rzuciła bar i znalazła pracę w hotelu. Żadnych historii o chorym bawole, żadnych zepsutych traktorów, jej rodzina w Isanie żyła w miarę dobrze i nie potrzebowała, żeby wysyłać im pieniądze. To bardzo pomogło mi pozbyć się wątpliwości.

W czerwcu 2022 roku spędziliśmy razem dwa tygodnie w Wietnamie, zaczynając w Hanoi i schodząc aż do Sajgonu. We wrześniu pojechałem wynajętym samochodem do jej wioski, żeby poznać rodzinę, pięć godzin z Bangkoku z bólem głowy przez całą drogę z powodu jakości dróg.

Podobno byłem pierwszym farangiem, który postawił nogę w tamtej wiosce w całej jej historii. Wieczór piwa, jedzenia i ciotek oraz wujków pojawiających się znikąd, tylko żeby zobaczyć mnie z bliska. Cieszyłem się każdą minutą, mimo że nie rozumiałem ani słowa z tego, co się wokół mnie mówiło.

Potem pojechaliśmy na tydzień na Koh Chang, wynajęliśmy cały dom z własnym basenem i widokiem na morze, prawdziwe wakacje, bez pośpiechu, robiąc cokolwiek konkretnego poza byciem razem. Związek szedł znakomicie, i po raz pierwszy od lat przestałem liczyć dni do następnego lotu powrotnego do domu.

W grudniu 2022 roku powiedziała mi, że jej ojciec sprzeda mi akr ziemi w pobliżu domu rodzinnego, żeby mogła zbudować sobie własny dom. Doskonale wiedziałem, co to oznacza, i i tak to kupiłem.

W styczniu 2023 roku pojechałem do Isanu, załatwiliśmy wszystkie papiery, zapłaciłem przelewem, a dokumenty zostały sprawdzone i są w porządku. Doskonale rozumiem, że jeśli sprawy się posypią, te pieniądze przepadną na zawsze. I pogodziłem się z tym. Ziemia jest jej, bez względu na to, co się między nami stanie, i nikt nie może jej tego odebrać.

Spędziłem lata, unikając jakiegokolwiek związku z tajską dziewczyną, po przeczytaniu tych wszystkich historii grozy. Potem poznałem Jib i tyle, wciąż tu jesteśmy. Bez żalu, jak na razie.

Czytaj dalej

Podobne historie