#Cudzoziemiec w Tajlandii

Bycie cudzoziemcem w Tajlandii to wspólny punkt wyjścia wszystkich historii na tej stronie: ktoś, kto przyjechał z zewnątrz, nie znając ani języka, ani zwyczajów, i musiał nauczyć się wszystkiego niemal równocześnie z zakochaniem się. Ten tag łączy bardzo różne historie — turystów, emerytów, pracowników, wdowców — ale ze wspólnym mianownikiem: patrzenia na Tajlandię z zewnątrz i ostatecznego stania się jej częścią. To także niemal zawsze pierwszy krok w stronę takich spraw jak wiza czy tak ważnych decyzji jak ślub w Tajlandii. Stopień adaptacji bywa bardzo różny: od tych, którzy poważnie uczą się tajskiego, po tych, którzy latami nie wychodzą poza krąg ekspatów — i ta różnica dość dobrze przewiduje, jak im się ostatecznie ułoży.


Historie z tagiem #Cudzoziemiec w Tajlandii

Okładka: Siedem miesięcy rozmów wideo co wieczór, i nigdy o nic mnie nie poprosiła. Potem zobaczyłem zdjęcia z jej sesji przedślubnej z innym mężczyzną.

Siedem miesięcy rozmów wideo co wieczór, i nigdy o nic mnie nie poprosiła. Potem zobaczyłem zdjęcia z jej sesji przedślubnej z innym mężczyzną.

46-letni Duńczyk poznał Bun, 26-letnią tajską tłumaczkę, i rozmawiali codziennie przez siedem miesięcy, zanim spotkali się osobiście. Spędzili razem miesiąc między Bangkokiem a Pattayą bez żadnego sygnału ostrzegawczego. Kilka tygodni po powrocie do domu zniknęła, a zdjęcia z sesji przedślubnej na Facebooku były ostatnim tropem.

Okładka: Jej matka chciała 35 000 dolarów posagu i 2000 miesięcznie, tylko żeby udowodnić, że mówię poważnie. Wciąż nie wiem, czy uniknąłem katastrofy.

Jej matka chciała 35 000 dolarów posagu i 2000 miesięcznie, tylko żeby udowodnić, że mówię poważnie. Wciąż nie wiem, czy uniknąłem katastrofy.

50-letni Australijczyk poznał w Bangkoku Mali, kobietę o świetnym wykształceniu, z którą rozmawiał codziennie przez miesiące. Kiedy w końcu porozmawiał o związku z jej matką, ta zażądała posagu w wysokości 35 000 dolarów i 2000 miesięcznie. Historia rozstania, którego nikt nie uważa za normalne, nawet Tajowie.

Okładka: Jej ojciec podobno miał wypadek, a szpital żądał pieniędzy za wypisanie go. Miesiące później poznałem kobietę, która nigdy o nic nie poprosiła.

Jej ojciec podobno miał wypadek, a szpital żądał pieniędzy za wypisanie go. Miesiące później poznałem kobietę, która nigdy o nic nie poprosiła.

Po rozstaniu 41-letni Belg wypróbował portale randkowe z Azji Południowo-Wschodniej i wpadał w jedno oszustwo po drugim, zaczynając od Filipinki, która zawsze miała nową rodzinną sytuację awaryjną. Potem poznał Tajkę, która nigdy o nic go nie poprosiła i z którą ostatecznie się ożenił podczas jej piątej wizyty w Europie.


Zobacz także

Zobacz więcej