#Pracowita tajska kobieta

Obraz pracowitej tajskiej kobiety powraca w tych historiach raz za razem: kobiety, które finansowo utrzymują swoje rodziny, łączą kilka prac naraz i wnoszą do związku etos pracy, który zaskakuje niejednego cudzoziemca przyzwyczajonego do innego tempa życia. To poświęcenie nie zawsze jest dobrze rozumiane z zewnątrz, a kilka zebranych tu historii mówi właśnie o tym zderzeniu kulturowym: jak interpretować nieustanne poświęcenie kogoś, kto dorastał w przekonaniu, że ciężka praca to jedyna realna siatka bezpieczeństwa. Szczegół, który powtarza się najczęściej w tych historiach, to właśnie to, czego nie ma: próśb o pieniądze. Przeciwny wzorzec znajdziesz w naszym przewodniku o oszustwach.


Historie z tagiem #Pracowita tajska kobieta

Okładka: Jej matka chciała 35 000 dolarów posagu i 2000 miesięcznie, tylko żeby udowodnić, że mówię poważnie. Wciąż nie wiem, czy uniknąłem katastrofy.

Jej matka chciała 35 000 dolarów posagu i 2000 miesięcznie, tylko żeby udowodnić, że mówię poważnie. Wciąż nie wiem, czy uniknąłem katastrofy.

50-letni Australijczyk poznał w Bangkoku Mali, kobietę o świetnym wykształceniu, z którą rozmawiał codziennie przez miesiące. Kiedy w końcu porozmawiał o związku z jej matką, ta zażądała posagu w wysokości 35 000 dolarów i 2000 miesięcznie. Historia rozstania, którego nikt nie uważa za normalne, nawet Tajowie.

Okładka: Spędziłem ostatnią noc w Bangkoku z kelnerką. Lata później była moją szefową na Phuket, i już nie była tą samą osobą.

Spędziłem ostatnią noc w Bangkoku z kelnerką. Lata później była moją szefową na Phuket, i już nie była tą samą osobą.

W 2009 roku, mając 30 lat i będąc bez pracy po kryzysie, angielski tynkarz z Nottinghamshire dotarł do Bangkoku w drodze do Australii. Dwudziestoczteroletnia kelnerka, miesiąc skakania z wyspy na wyspę i lata tanich lotów później skończył mieszkając na Phuket: najpierw w jej biurze podróży, potem prowadząc bar na Bangla Road. Bez pozwolenia na pracę, nigdy.

Okładka: Pojechałem do Tajlandii na wakacje po jedenastoletnim związku, który się rozpadł w Szkocji. Dziewiętnaście lat później mieszkam pod jednym dachem z dwunastoma krewnymi żony.

Pojechałem do Tajlandii na wakacje po jedenastoletnim związku, który się rozpadł w Szkocji. Dziewiętnaście lat później mieszkam pod jednym dachem z dwunastoma krewnymi żony.

Graham, 51-letni Szkot, przyjechał do Tajlandii pierwszy raz w wieku 32 lat, na wakacje po długim rozstaniu. W barach na Koh Samui poznał Dao, kobietę, z którą później się ożenił. Dziewiętnaście lat, tajski ślub i wybudowany w Isanie dom później, żyje otoczony jej rodziną i niczego by nie zmienił.


Zobacz także

Zobacz więcej