#Związek na dużą odległość

Wiele związków między cudzoziemcami a tajskimi kobietami zaczyna się z oceanem pomiędzy nimi, czy to dlatego, że cudzoziemiec wrócił do domu po wakacjach, czy dlatego, że związek zaczął się online, zanim ktokolwiek zarezerwował bilet lotniczy. Zbieramy tu historie o czekaniu, różnicach czasowych i zaufaniu, jakiego wymaga dystans, oraz o tym, co się stało, gdy się skończył, tak czy inaczej. Historie takie jak Om i jej partnera, którzy rozmawiali codziennie przez lata, zanim zamieszkali razem, pokazują, że sam dystans nie przesądza o wyniku; liczy się konsekwencja. Pełną analizę tego wzorca znajdziesz w naszym przewodniku o związkach na odległość.


Historie z tagiem #Związek na dużą odległość

Okładka: Pojechałem do Pattaya, żeby zapomnieć o rozwodzie. Skończyło się oświadczynami na lotnisku w Bangkoku.

Pojechałem do Pattaya, żeby zapomnieć o rozwodzie. Skończyło się oświadczynami na lotnisku w Bangkoku.

Rozwód zaprowadził mnie na wakacje do Pattaya z bratem. Poznałem tam Nat, samotną matkę, która straciła partnera, zanim urodziła się jej córka. Zakochałem się, zacząłem dorabiać wieczorami jako kurier rowerowy, żeby ją utrzymać, a kilka miesięcy później oświadczyłem się jej na lotnisku w Bangkoku. Dziś jesteśmy małżeństwem od czterech lat i mieszkamy w Londynie.

Okładka: Poprosiłem, żeby oddała mi pieniądze. Nie powiedziała ani słowa: otworzyła bank i przelała mi wszystko.

Poprosiłem, żeby oddała mi pieniądze. Nie powiedziała ani słowa: otworzyła bank i przelała mi wszystko.

W wieku 52 lat poleciałem do Tajlandii, żeby osobiście poznać Chompoo, moją dziewczynę z Messengera, z większymi wątpliwościami niż entuzjazmem. Między prośbami o pieniądze, złotą bransoletką a rachunkiem za odebranie mnie z lotniska, prawie zarezerwowałem lot powrotny do Auckland. Prosta próba, poproszenie jej o zwrot pieniędzy, zmieniła wszystko, co o niej myślałem.

Okładka: Od piętnastu lat jeździłem do Tajlandii i uważałem się za obytego podróżnika. Jedna partia bilarda w Pattayi pokazała mi, że nie wiedziałem nic.

Od piętnastu lat jeździłem do Tajlandii i uważałem się za obytego podróżnika. Jedna partia bilarda w Pattayi pokazała mi, że nie wiedziałem nic.

W wieku 39 lat australijski podróżnik, stały bywalec Tajlandii, poznał dziewczynę, grając w bilard w barze w Pattayi. Dziesięć idealnych dni, turniej golfowy w Indonezji, wizyty u rodziny w Isanie. Wszystko dobrze, dopóki sześć miesięcy rozłąki spowodowanej pracą nie ujawniło, że szkocki chłopak, którego rzekomo zostawiła, nigdy tak naprawdę nie odszedł.

Okładka: W wieku 55 lat nie szukałem kogoś młodszego. Szukałem kogoś szczerego.

W wieku 55 lat nie szukałem kogoś młodszego. Szukałem kogoś szczerego.

W wieku 55 lat, po cichym rozwodzie, mężczyzna zakłada profil na TrueMatchAsia bez żadnych oczekiwań. Poznaje tam 27-letnią Tajkę, z którą przez miesiące rozmawia niemal codziennie, aż w końcu leci do Bangkoku, żeby poznać ją osobiście. Historia o tym, co naprawdę podtrzymuje związek, gdy nikt nie patrzy na liczby.


Zobacz także

Zobacz więcej