Najnowsze historie
W trzy sekundy przeszła od spokoju do krzyku na mnie na środku ulicy w Chiang Mai. Jej kuzynka wyjaśniła mi dlaczego.
Fin został stałym klientem masażystki w Pattai, a po pięknej podróży do Koh Chang i dwóch latach kontaktu przez Line w czasie pandemii, wieczór z drinkami w Chiang Mai zakończył się krzykiem, spakowaną walizką i odkrywającym wszystko wyjaśnieniem parę miesięcy później.
Jeżdżę do Tajlandii od 1986 roku. Nigdy wcześniej nikt nie wyrzucił moich prezentów do kosza — dopóki nie pojawiła się Som.
Norweg jeżdżący do Tajlandii od 1986 roku poznał Som, pracującą w Bangkoku profesjonalistkę, na aplikacji randkowej. Jeden wieczór z drinkami w Soi Cowboy wystarczył, by wywołać dwadzieścia nieodebranych połączeń, walizkę spakowaną w kilka minut, a miesiące później — nękanie sięgające nawet jego własnej córki.
Poprosiła, żebym pojechał do Pattaya sam. Nie wiedziałem, że to test, i oblałem go.
Południowoafrykańczyk w wieku 54 lat poznał Noi, lat 32, niedaleko Khao San Road w 2019 roku. Nigdy nie prosiła o pieniądze mimo swoich problemów, a wyjazd na Koh Chang był idealny. Ale pijacki wieczór w Pattaya bez niej wszystko zmienił, a pandemia dokończyła resztę.
Trzynaście lat z rzędu wracałem do Pattaya. W trzecim barze na Soi Honey poznałem Jib.
Holender w wieku 42 lat zaczął jeździć do Pattaya w 2010 roku i nie przestawał wracać co styczeń. W 2022 roku, w barze na Soi Honey, poznał Jib z Isanu. Dwa lata później kupił działkę dla jej rodziny, doskonale zdając sobie sprawę, co to oznacza.
Om przez dwa lata nie poprosiła mnie o ani jednego pensa. Teraz prowadzi tajskie wieczory w naszym pubie.
Brytyjczyk w wieku 26 lat poznał Om w barze na Soi Buakhao w Pattaya i spotkał ją ponownie miesiące później, gdy podawała kawę na Beach Road. Dwa lata bez żadnych próśb o pieniądze, skomplikowana wiza i ślub później, teraz razem prowadzą pub w Anglii z tematycznymi tajskimi wieczorami.
Dała mi darmową porcję makaronu ze straganu swojej matki. Bawół nigdy nie chorował.
Brytyjczyk w wieku 50 lat, świeżo po rozwodzie, poznał Nitię, nauczycielkę matematyki z Khon Kaen, która od lat unikała mężczyzn. Lata FaceTime'a, wizyt omijających COVID i pierwszej córki później, ślub przestał być tylko możliwością, a stał się sprawą do załatwienia.
Powiedziałem, że nie wyślę ani jednego bata, dopóki jej nie poznam osobiście. Zgodziła się bez dyskusji.
Amerykanin w wieku 61 lat opowiada, jak po nieudanym związku w Wietnamie poznał May, tajską urzędniczkę odświeżająco szczerą. Lata wideorozmów i ślub w świątyni w Kanchanaburi z niemal 50 nićmi błogosławieństwa później, zyskał całą rodzinę.
Podeszła tylko po to, żeby powiedzieć, że zaczyna mnie moczyć deszcz. Dziesięć lat później wciąż pamiętam jej śmiech.
Amerykanin w wieku 56 lat wspomina swoją pierwszą noc w Bangkoku w 2013 roku, gdy kobieta o imieniu Tuk zrobiła mu miejsce obok siebie w barze na Soi 4. Krótka historia miłosna, która sama wygasła, ale której wspomnienie nigdy do końca go nie opuściło.
Znalazłem ją tańczącą w barze na Soi Cowboy. Dziewięć miesięcy później w Tajlandii urodziła się nasza córka.
Rumun w wieku 31 lat opowiada, jak tani lot zarezerwowany pod wpływem impulsu zawiózł go z powrotem samego do Bangkoku, gdzie ponownie spotkał Jit w barze na Soi Cowboy. Po ciąży, miesiącach papierkowej roboty i ślubie dziś są zwyczajną rodziną w Wielkiej Brytanii.
Otworzyłem wspólne konto z milionem batów z sin sod. Zaczęła wypłacać pieniądze, nic mi nie mówiąc.
Amerykański emeryt w wieku 62 lat opowiada, jak poznał Dadę na masażu w Pattaya, poślubił ją w buddyjskiej ceremonii w Isanie, i jak wszystko się rozpadło, gdy zaczęła potajemnie wypłacać pieniądze ze wspólnego konta, które otworzył na sin sod.
Dałem jej 400 000 batów i dwa lata mojego życia. Pewnego dnia pojechała do świątyni i już nigdy się nie odezwała.
Kanadyjczyk w wieku 51 lat opowiada, jak od napiętego związku w Pattaya przeszedł do dwuletniego wspierania Lek, która otworzyła stragan z jedzeniem w swojej wiosce niedaleko Prakhon Chai, aż zniknęła bez wyjaśnienia po odosobnieniu w świątyni.
Ryan chciał zbudować życie w Pattaya. Skończył, śpiąc na ulicy, i zmarł na zawał w Anglii.
Ekspatriant wspomina Ryana, Anglika bliskiego pięćdziesiątki, który otworzył dwa bary w Pattaya, stracił wszystkie oszczędności w obu próbach, skończył, śpiąc na ulicy, i zmarł na zawał wkrótce po powrocie do Anglii bez niczego do pokazania.