Najnowsze historie
Zasnąłem, nie blokując telefonu ostatniej nocy wakacji. Zobaczyła moją historię Line i wszystko się tam skończyło.
54-letni Francuz poznaje Amarę, 39-letnią kucharkę, pierwszego dnia w Phuket, i w mniej niż 24 godziny ma już wakacyjną dziewczynę. Miesiące później, w Koh Samui, niezablokowany telefon ujawnia jej jego historię Line: dziesiątki rozmów z innymi dziewczynami, które kończą coś, co aż do tej nocy było naprawdę wyjątkowe.
Pewnego dnia poszedłem za nią zamiast wierzyć w te wizyty rodzinne. Nie poszła na dworzec autobusowy, weszła do hotelu z innym mężczyzną.
55-letni Polak, na emeryturze w Pattai od 2017 roku, zakochuje się w Apple, 32-letniej dziewczynie z baru, utrzymującej troje dzieci. Przez miesiące wierzy, że jest jedynym mężczyzną, który pomaga jej finansowo. Pewnego dnia postanawia pójść za nią zamiast wierzyć w zwykłą wymówkę i odkrywa, że był jednym z kilku sponsorów utrzymujących ją jednocześnie.
Australijczyk napisał do mnie, żeby powiedzieć, że kobieta, w której się zakochałem, jest jego dziewczyną od roku. Dziś jest moją żoną.
44-letni Amerykanin, po rozwodzie od dekady, poznaje Tay na Facebooku. Miesiąc później, już zakochany, odkrywa, że była od roku z Australijczykiem, który odwiedził ją w jej wiosce w Isaan. Ona wyznaje mu wszystko z całą szczerością i prosi o jedną szansę. Lata później są małżeństwem i budują dom, żeby się tam przenieść na emeryturę.
Pomogła mi znaleźć hotel pierwszego dnia w Bangkoku. Dwanaście dni później odkryłem, że jej imię, wiek i niemal wszystko, co mi opowiedziała, było kłamstwem.
31-letni Australijczyk poznaje Noi, gdy ta proponuje pomoc w znalezieniu jego hotelu w Asok w Bangkoku. Po dwunastu dniach idealnej troski, ostatniego dnia razem, mówi mu, że go kocha, dokładnie w chwili, gdy jej dowód osobisty ujawnia imię i wiek zupełnie inne niż te, które podawała od początku.
Podróż do Wietnamu nauczyła mnie odróżniać pożądanie od miłości. Wróciłem do Tajlandii, poznałem kobietę 24 lata młodszą ode mnie i zamierzam się jej oświadczyć.
52-letni Kanadyjczyk, po tym jak pomylił pożądanie z miłością podczas podróży do Wietnamu, wraca do Tindera w poszukiwaniu czegoś prawdziwego i poznaje tajską kobietę chińskiego pochodzenia, 24 lata młodszą od niego. Trzy tygodnie spędzone razem w Bangkoku, Pattai i Koh Samui stają się początkiem związku na odległość, który mimo wybojów wciąż trwa, zmierzając ku oświadczynom.
Pierwszej nocy w Azji miałem ponad sto dopasowań w aplikacji randkowej. Jedna kobieta przekroczyła granicę, żeby mnie poznać, a okazało się, że jest mężatką z trójką dzieci.
26-letni australijski inżynier, świeżo przybyły do Azji do pracy przy energetyce wodnej, pierwszej nocy w Wieniane instaluje aplikację randkową i w kilka godzin zdobywa sto dopasowań. Tajska kobieta przekracza granicę od strony Nong Khai, żeby go poznać. Kilka dni później wyszukiwanie na Facebooku ujawnia, że jest zamężna z zamożnym Europejczykiem i ma troje dzieci.
Przez jedenaście lat była idealną żoną. Potem wykorzystała wizę, opiekę nad dzieckiem i opiekę społeczną, żeby zagarnąć wszystko.
Brytyjski inżynier ożenił się z Knock, kobietą z szanowanej rodziny z Bangkoku, i przez jedenaście lat była idealną żoną. Gdy przeprowadzili się do Wielkiej Brytanii na wizę małżeńską, która kosztowała dwa lata starań i fortunę, wszystko się zmieniło: pełna kontrola nad pieniędzmi, schronisko dla kobiet, walka o opiekę nad dzieckiem i finał, którego nigdy się nie spodziewał.
Zwymiotowałem na chodniku przed hotelem na Phuket o pierwszej w nocy. Nieznajoma usiadła przy mnie, aż wzeszło słońce, i nie przyjęła w zamian ani jednego bata.
Rozwiedziony i wypalony pracą 42-letni Libańczyk zarezerwował dwa tygodnie w Tajlandii bez żadnego planu. Ostatniej nocy na Phuket zatrucie pokarmowe rzuciło go na chodnik przed hotelem, gdzie wymiotował o pierwszej w nocy. Nieznajoma pracująca w pobliskim spa usiadła przy nim aż do świtu i nigdy nie przyjęła w zamian ani jednego bata.
Sprawdziłem jej paszport, świadectwa i lata zdjęć. Wszystko się zgadzało. 30 000 dolarów kosztowało mnie nauczenie się, że to nie wystarczy.
W wieku 57 lat, w małżeństwie trwającym w cichym rozejmie po trzecim romansie mojej żony, poznałem Pre w barze w Nana Plaza w Bangkoku. Miała 37 lat, wyglądała na 25, i historię, którą dało się w pełni zweryfikować: paszport, akty rozwodowe, lata zdjęć w mediach społecznościowych. W sześć miesięcy wysłałem jej 30 000 dolarów na rodzinę, studia i wizę do Danii, która nigdy nie powstała.
12500 batów za dwie butelki wina. Gdy wysiadłem z taksówki, zobaczyłem, jak wsiada do niej razem z kierownikiem lokalu.
Austriak umówił się w Bangkoku z kobietą poznaną na Thai Friendly: droga kolacja, podejrzany lokal, kolejna butelka wina i rachunek na 12500 batów okraszony emocjonalnym szantażem. Ostatnia scena pod drzwiami hotelu wyjaśniła wszystko.
Wychodziła z pokoju, żeby odebrać telefony od innych mężczyzn. Przynajmniej była w tym szczera.
Portugalczyk wykorzystał program Phuket Sandbox na wyjazd bez zobowiązań i skończył z 32-letnią Som — trzy miesiące ukrytych plaż i jasną zasadą ustaloną od początku. Cztery miesiące później zrozumiał, że ona nigdy nie przestała trzymać otwartych opcji.
Umówiłem się z trzema kobietami w trzech miastach. Ta, która zawładnęła moimi myślami, jest starsza ode mnie, nie młodsza.
54-letni Szwajcar spróbował szczęścia z trzema randkami internetowymi w trzech różnych tajskich miastach. Kobieta z Khon Kaen miała stałą pracę, własny dom i płaciła z własnej kieszeni, ale okazała się kilka lat starsza od niego. Teraz nie wie, czy pozwolić, żeby to miało znaczenie.