Najczęściej czytane historie
Australijczyk napisał do mnie, żeby powiedzieć, że kobieta, w której się zakochałem, jest jego dziewczyną od roku. Dziś jest moją żoną.
44-letni Amerykanin, po rozwodzie od dekady, poznaje Tay na Facebooku. Miesiąc później, już zakochany, odkrywa, że była od roku z Australijczykiem, który odwiedził ją w jej wiosce w Isaan. Ona wyznaje mu wszystko z całą szczerością i prosi o jedną szansę. Lata później są małżeństwem i budują dom, żeby się tam przenieść na emeryturę.
W trzy sekundy przeszła od spokoju do krzyku na mnie na środku ulicy w Chiang Mai. Jej kuzynka wyjaśniła mi dlaczego.
Fin został stałym klientem masażystki w Pattai, a po pięknej podróży do Koh Chang i dwóch latach kontaktu przez Line w czasie pandemii, wieczór z drinkami w Chiang Mai zakończył się krzykiem, spakowaną walizką i odkrywającym wszystko wyjaśnieniem parę miesięcy później.
Powiedziała mi, że gdy już zdobędzie serce mężczyzny, może od niego dostać wszystko, czego zechce. A ja i tak dałem się złapać.
52-letni Amerykanin wspomina swój dziesięciomiesięczny związek z Tan, dziewczyną z baru na Phuket, która od pierwszego dnia była szczera co do tego, jak to działa. Mimo że wiedział wszystko, i tak dał się złapać, dopóki nie ogłosiła, że wychodzi za mąż za kogoś innego.
Zepsuł mi się motocykl na obrzeżach Korat, w drodze donikąd konkretnego. Dziesięć lat później wciąż tu jestem.
Liam, 29-letni irlandzki backpacker bez żadnego stałego planu, utyka na obrzeżach Korat, gdy psuje mu się motocykl obok budki z makaronem. Nan, 24-letnia właścicielka, karmi go, nie pytając o nic. Dziesięć lat później wciąż są razem i wciąż prowadzą tę samą budkę.
Brzmiało dokładnie jak oszustwo, o którym słyszę w Tajlandii od dwudziestu pięciu lat. Zamiast wysłać pieniądze, wsiadłem w samolot.
54-letni Austriak jeździł do Tajlandii samotnie od lat, gdy poznał Aom, kobietę w ciąży, bez żadnych oczekiwań między nimi. Miesiące później poprosiła go o 60 000 batów na szpital dla matki. Zamiast wysłać pieniądze, poleciał do Kanchanaburi, żeby sprawdzić to osobiście.
Nazywała to byciem jej chłopakiem. Z czasem zrozumiałem, że tak naprawdę byłem jej sponsorem, jednym z kilku.
Świeżo emerytowany Amerykanin wspomina swój związek z Tajką poznaną w Hongkongu. To, co zaczęło się jako historia miłosna z wizytami w Bangkoku, zamieniło się w rosnącą listę miesięcznych płatności, aż odkrył, że nie był jedynym mężczyzną, który ją utrzymywał.
Pierwszej nocy w Azji miałem ponad sto dopasowań w aplikacji randkowej. Jedna kobieta przekroczyła granicę, żeby mnie poznać, a okazało się, że jest mężatką z trójką dzieci.
26-letni australijski inżynier, świeżo przybyły do Azji do pracy przy energetyce wodnej, pierwszej nocy w Wieniane instaluje aplikację randkową i w kilka godzin zdobywa sto dopasowań. Tajska kobieta przekracza granicę od strony Nong Khai, żeby go poznać. Kilka dni później wyszukiwanie na Facebooku ujawnia, że jest zamężna z zamożnym Europejczykiem i ma troje dzieci.
Ryan chciał zbudować życie w Pattaya. Skończył, śpiąc na ulicy, i zmarł na zawał w Anglii.
Ekspatriant wspomina Ryana, Anglika bliskiego pięćdziesiątki, który otworzył dwa bary w Pattaya, stracił wszystkie oszczędności w obu próbach, skończył, śpiąc na ulicy, i zmarł na zawał wkrótce po powrocie do Anglii bez niczego do pokazania.
Zasnąłem, nie blokując telefonu ostatniej nocy wakacji. Zobaczyła moją historię Line i wszystko się tam skończyło.
54-letni Francuz poznaje Amarę, 39-letnią kucharkę, pierwszego dnia w Phuket, i w mniej niż 24 godziny ma już wakacyjną dziewczynę. Miesiące później, w Koh Samui, niezablokowany telefon ujawnia jej jego historię Line: dziesiątki rozmów z innymi dziewczynami, które kończą coś, co aż do tej nocy było naprawdę wyjątkowe.
Pojechałem do Pattaya, żeby zapomnieć o rozwodzie. Skończyło się oświadczynami na lotnisku w Bangkoku.
Rozwód zaprowadził mnie na wakacje do Pattaya z bratem. Poznałem tam Nat, samotną matkę, która straciła partnera, zanim urodziła się jej córka. Zakochałem się, zacząłem dorabiać wieczorami jako kurier rowerowy, żeby ją utrzymać, a kilka miesięcy później oświadczyłem się jej na lotnisku w Bangkoku. Dziś jesteśmy małżeństwem od czterech lat i mieszkamy w Londynie.
Sześćset tysięcy batów. Osiemnaście miesięcy. I 29-letni Amerykanin, o którego istnieniu nigdy się nie dowiedziałem.
Emerytowany nauczyciel wierzył, że buduje przyszłość u boku Lek. Osiemnaście miesięcy i sześćset tysięcy batów później odkrył, kogo tak naprawdę finansował.
Zwymiotowałem na chodniku przed hotelem na Phuket o pierwszej w nocy. Nieznajoma usiadła przy mnie, aż wzeszło słońce, i nie przyjęła w zamian ani jednego bata.
Rozwiedziony i wypalony pracą 42-letni Libańczyk zarezerwował dwa tygodnie w Tajlandii bez żadnego planu. Ostatniej nocy na Phuket zatrucie pokarmowe rzuciło go na chodnik przed hotelem, gdzie wymiotował o pierwszej w nocy. Nieznajoma pracująca w pobliskim spa usiadła przy nim aż do świtu i nigdy nie przyjęła w zamian ani jednego bata.